Toyota Verso: chciałbym się doczepić

Na górę wjechał
Na górę wjechał

Ver­so znaczy „dru­ga strona”. I w sum­ie w związku z tym mam najwięk­szy prob­lem, bo kiedy zimą testowałem ten samochód, odczuwałem okrut­ny dysonas. Z jed­nej bowiem strony to samochód kom­plet­nie nie dla mnie, ale dla goś­cia, który już napłodz­ił sporą trzód­kę. Z drugiej jed­nak strony miał jeden z fajniejszych japońs­kich sil­ników w pop­u­larnych samo­chodach. 150 prawdzi­wych koni w mini­vanie? Naprawdę wystar­cza. Tylko to morze czarnego plas­tiku!

Z zewnątrz Ver­so jest dynam­icznym i nien­azbyt dużym samo­cho­dem. Po otwar­ciu drzwi okazu­je się jed­nak, że tego, czego nie zabraknie kierow­cy i pasażerom, to przestrzeń.

Pasażerowie zarówno pier­wszego, jak i drugiego rzę­du siedzeń nie mają żad­nych powodów do narzekań. Nawet po odsunię­ciu przed­nich foteli maksy­mal­nie w tył, moż­na za nimi wygod­nie się rozsiąść. Miejs­ca nie zabraknie również nad głową – wlazłem ja, wlazł Mati, obaj dobi­ja­ją­cy do dwóch metrów. I w każdej kon­fig­u­racji było dość miejs­ca dla nas. Gorzej z trzec­im rzę­dem siedzeń, ele­ment dodatkowego wyposaże­nia. Siedziska bez wąt­pi­enia mają charak­ter awaryjny, choć jeśli ewen­tu­al­ni pasażerowie nie mają pon­ad 1,7 metra wzros­tu, to utyski­wać mogą jedynie na wygodę wsi­ada­nia i wysi­ada­nia z samo­chodu. No dobra, wyma­gany jest co najm­niej region­al­ny tytuł mis­tr­zows­ki w gim­nastyce sportowej.

Miejsca dla teściowej. Brakuje krat.
Miejs­ca dla teś­ciowej. Braku­je krat.

Jeździl­iś­cie kiedyś tico? Co tu dużo ukry­wać najwięk­szą (i chy­ba jedyną) zaletą tico jest widoczność we wszys­tkie strony. Za kierown­icą czu­jesz się jak ryba w akwar­i­um. Niewiele gorzej jest w Ver­so. Bez prob­le­mu samo­cho­dem moż­na manewrować nawet w najwęższych uliczkach czy parkingach. W takim manewrowa­niu zde­cy­dowanie poma­ga niesamow­ity promień skrę­tu, auta wręcz krę­ci w miejs­cu. Poma­ga w tym wspo­ma­ganie kierown­i­cy. To jed­nak jest wadą – jest tak czułe, że miałem wraże­nie, że jestem kom­plet­nie niepotrzeb­ny w tym samo­chodzie. Znów na trasie: gdy­by nie moja obec­ność, na pewno ze dwa razy byśmy się zabili.

Prob­le­mem jed­nak sta­je się cofanie, bowiem szy­ba jest już wyraźnie mniejsza i sto­sunkowo wysoko umieszc­zona. Utrud­nia to dostrzeże­nie tego, co mamy tuż za samo­cho­dem. Ale i tu w sukurs kierow­com przy­chodzi kam­era cofa­nia dostęp­na w więk­szoś­ci paki­etów wyposaże­nia. Uruchamia się ona automaty­cznie wraz z wrzuce­niem wstecznego biegu i znaczą­co ułatwia manewrowanie. Wyma­ga jed­nak wcześniej wcześniejszego zaz­na­jomienia, bowiem sze­rokokąt­ny obiek­tyw kamery utrud­nia zrazu ocenę odległoś­ci narożników auta od przeszkód.

Testową wer­sję toy­oty ver­so wyposażono również w sys­tem mul­ti­me­di­al­ny touch&go. To całkiem fajny, ale kom­plet­nie niewspółczes­ny kom­ba­jn muzy­czny. Z łat­woś­cią skon­fig­u­ru­je­my go sobie zgod­nie z włas­ny­mi przyzwycza­je­ni­a­mi. Całkiem sprawnie dzi­ała też fab­rycz­na naw­igac­ja. Jej mapa wyprzedz­iła nawet współczes­ność: z uporem god­nym lep­szej sprawy próbowała kierować na wciąż budowany odcinek Dro­gowej Trasy Śred­ni­cowej, gdzie królował nie asfalt, a bło­to i kopar­ki.

Sys­tem też może­my także sprząc z naszym tele­fonem komórkowym, co nie tylko poz­woli nam uży­wać fab­rycznego sys­te­mu głośnomówiącego, ale także odt­warzać muzykę wprost z tele­fonu komórkowego.

Cały obraz tego urządzenia nieco psu­je jed­nak dość niska jakość ekranu, która wyjątkowo razi w zderze­niu z nowoczes­nym wyglą­dem auta. Jego ekran ma rozdziel­czość mojego trzy­dziesto­let­niego kalku­la­to­ra. Mimo tego, ekran jest wyjątkowo moc­nym i oży­w­czym punk­tem wnętrza samo­chodu. Resz­ta to przykład styl­isty­cznej zachowaw­c­zoś­ci. W środ­ku braku­je fajer­w­erków, choć nie moż­na też powiedzieć, że jest słabo wyko­nane czy smutne. Wyko­rzys­tane mate­ri­ały prezen­tu­ją god­ną Toy­oty jakość, a obsłu­ga wszys­t­kich manip­u­la­torów jest wyjątkowo intu­icyj­na.

A ter­az dość bełko­tu: wnętrze jest tak obrzy­dli­wie zachowaw­cze, że miałem wraże­nie, że pro­du­cen­ci nie chcą nim kogoś uraz­ić. Sre­brny ele­ment na desce? Godz­imy w Żydów i ich mająt­ki zabrane w trak­cie II wojny! Zrób­my jakieś udzi­wnione wzor­ki? Oburzą się Muzuł­manie, bo dojrzą tam szy­derę z Mahometa.

Tylko… dlaczego całe jest tak ide­al­nie czarne? Do tego stop­nia, że kierow­ca przed sobą ma OGROMNE MORZE CZARNEGO PLASTIKU z niewielki­mi zegara­mi PO ŚRODKU. Po jaką cholerę?

Kompletnie nie ogarniam stylistyki tego auta. KOMPLETNIE.
Kom­plet­nie nie oga­r­ni­am styl­isty­ki tego auta. KOMPLETNIE.

Testowany przez nas egzem­plarz wyposażony był w sil­nik o pojem­noś­ci 1,8 litra i mocy 147 koni. To moc­niejsza opc­ja spośród dwóch dostęp­nych motorów ben­zynowych (pozostały to 1,6 o mocy 132 koni). Do napędza­nia ciężkiego mini­vana… wystar­cza. Jest dostate­cznie dynam­iczny, aby bez­piecznie podróżować i nie tamować ruchu, a jed­nocześnie dzię­ki sześ­ciostop­niowej przekład­ni pozwala znaleźć kom­pro­mis pomiędzy dynamiką ruchu, a rozsąd­nym zuży­ciem pali­wa.

A w tym przy­pad­ku wiele zależy od samego kierow­cy. Przy bard­zo spoko­jnej jeździe na trasie udało mi się osiągnąć spalanie na poziomie niespeł­na 7 litrów na 100 kilo­metrów. Jed­nak z każdym kilo­me­trem miałem wraże­nie, że coraz bardziej się starza­łem. Dlat­ego kiedy tylko mogłem, trochę go dep­tałem. Wtedy spalanie nie tylko rośnie do tej przeło­mowej dziesiąt­ki, ale nawet i pięt­nast­ki!

13.02.23-24 - Nowa Toyota Verso

Swo­ją drogą zauważyliś­cie, że nikt się nie burzy, kiedy mówicie, że wasza fura pali 10 litrów. Ale kiedy choć trochę przekroczy ten próg, od razu lecą antyeko­log­iczne sko­jarzenia. Cza­sem mam wraże­nie, że patrzą na mnie, jak na morder­cę.

Pro­du­cent jest jed­nak świadom prze­cięt­nego sty­lu użytkowa­nia tego samo­chodu, więc w gamie sil­nikowej prze­waża­ją diesle. A są nimi 2-litrowe moto­ry D4D o mocy 126 koni oraz 2,2-litrowe jed­nos­t­ki napę­dowe D-CAT. Słab­szy z nich dys­ponu­je mocą 150 koni, a moc­niejszy – 177. No i moment, który jest niezbęd­ny do napędza­nia tego auta.

W więk­szoś­ci przy­pad­ków pro­du­cent ofer­u­je samochód z sześ­ciostop­niową man­u­al­ną skrzynią biegów o typowo japońskiej pre­cyzji wrzu­ca­nia biegów i sto­sunkowo krótkim skoku drąż­ka. Tak krótkim, że wybiłem sobie pal­ca, biorąc zamach.

 

Fani automaty­cznych przekład­ni skazani są albo na sil­nik ben­zynowy o pojem­noś­ci 1,8 z automaty­czną skrzynią bezstop­niową typu CVT, albo 2,2-litrovego dies­la dostęp­nego obec­nie wyłącznie z klasy­cznym auto­matem o sześ­ciu bie­gach.

13.02.23-24 - Nowa Toyota Verso

Trze­ba zauważyć, że w sum­ie to auto jako przed­staw­iciel klasy nie jest jakoś sza­leńc­zo dro­gie. Naj­tańsze wer­sje (choć koń­coworoczne) to wydatek 75 tysię­cy. Naj­droższe – już 130.

DANE PRODUCENTA:

SILNIK: 1,6 valve­mat­ic 132 KM
PRĘDKOŚĆ MAKS. (KM/H):185
PRZYSPIESZENIE: 11,7 s
ZUŻYCIE PALIWA:
CYKL MIEJSKI: 8,6
CYKL POZAMIEJSKI: 5,8
CYKL MIESZANY: 6,8

SILNIK: 1,8 Valve­mat­ic 147 KM
PRĘDKOŚĆ MAKS. (KM/H): 190
PRZYSPIESZENIE: 10,4 s
ZUŻYCIE PALIWA:
CYKL MIEJSKI: 9,0
CYKL POZAMIEJSKI: 5,8
CYKL MIESZANY: 7,0

Tu koń, tam koń.
Tu koń, tam koń.

SILNIK: 2,0 D-4D 126 KM
PRĘDKOŚĆ MAKS. (KM/H): 185
PRZYSPIESZENIE: 11,3
ZUŻYCIE PALIWA:
CYKL MIEJSKI: 7,1
CYKL POZAMIEJSKI: 4,7
CYKL MIESZANY: 5,6
SILNIK: 2,2 D-CAT 177 KM
PRĘDKOŚĆ MAKS. (KM/H): 210
PRZYSPIESZENIE: 8,7
ZUŻYCIE PALIWA:
CYKL MIEJSKI: 7,4
CYKL POZAMIEJSKI: 5,2
CYKL MIESZANY: 6,0