O maszyniście

Założe­nie było dość proste. Miałem być anon­i­mowym blogerem o moto­ryza­cji. Ale ani ze mnie bloger, ani znaw­ca moto­ryza­cji.

A anon­i­mowość skończyła się, kiedy robiąc kat­e­gorię A na wykładach teo­re­ty­cznych wykład­ow­ca powoły­wał się na jeden z moich wpisów.

Cześć, nazy­wam się Paweł ‘shardac’ Franzke. Niek­tórzy zakrzyku­ją jeszcze “Pawl­i­to” albo “Frąck­owiak”. Nie wiem dlaczego. Ostat­nio środowiska moto­cyk­lowe nazy­wa­ją mnie też ‘Kolano’, bo 30 listopa­da w śnieży­cy wywal­iłem się na moto­cyk­lu, jadąc prak­ty­cznie z zerową pręd­koś­cią. I obiłem sobie oba dwa kolana, powodu­jąc również stłuczkę auta z latarnią.

 

Pry­wat­nie jestem urzęd­nikiem w niefor­mal­nym odd­ziale spec­jal­nym zabrza­ńskiego urzę­du, zwanym dla niepoz­na­ki Cen­trum Orga­ni­za­cji Pozarzą­dowych. Po pra­cy dzi­ałam w jed­nej ze świ­etlic dziel­ni­cowych. I wresz­cie na finał poma­gał w kon­tak­tach z prasą i kibi­ca­mi NMC Górnikowi Zabrze. Wcześniej przez pon­ad 10 lat baw­iłem się w dzi­en­nikarst­wo i fotore­porterkę.

 

Ale co ważne: od założe­nia dzi­ałam w Zabrza­ńskim Sto­warzysze­niu Miłośników Moto­ryza­cji oraz w Sto­warzysze­niu Śmier­ciood­porni.