Gówniarzy zgniotłem, ale starej baby nie

zebra

Pamięta­cie, jak zgniotłem gów­niarzy? Dokład­nie w tym samym miejs­cu dwa dni temu miałem bliź­ni­aczą sytu­ację. Różnice były dwie: ja jechałem w drugą stronę, a na drodze w szczy­cie ruchu, pomiędzy samo­choda­mi hasała sobie stara baba z wnukiem pod ręką. Nie wytrzy­małem, prze­ciołem Wołow­iną jej ścieżkę, otwier­am okno i patrzę na nią spod byka.

- Nożesz, kobi­eto! Dziecko tak uczyć prze­chodz­ić? — wrzeszczę. A ona na to, zupełnie niezrażona napięła jed­ną brew. Wiecie, tak jak bab­cie robią. Patrzy na mnie z pog­a­rdą, jak na pasek z ZUSu z jej emery­turą. Spoglą­da na syf na samo­chodzie, marząc o przetar­ciu jej czys­tą szmatką. Ściska chłopczy­ka za rękę, spoglą­da na niego z ukosa i odpowia­da:
Spierdalaj!

  • Jak smiesz stara kobi­etę upom­i­nać! Polic­ja dosta­je lepy za to ze stare bezczelne bab­sko wlazi na czer­wonym pod radiowóz. A ty myślałeś ty smiertel­niku że się tobą prze­jmie 🙂

  • Zapom­nij, że wygrasz ze starą babą. Czy w auto­bus­ie, czy na drodze, czy w kole­jce w sklepie. Stare baby to pro­to­plas­t­ki final bossów.