Lusterko wsteczne: nie tknij!

Każdy ma swój dzi­waczny fetysz: nie lubi, kiedy doty­ka się czegoś, jest związane bezpośred­nio z nim. Kobi­ety, na przykład, nie przepada­ją za klepaniem ich po tyłkach, zwłaszcza w miejs­cach pub­licznych. Zna­jomy mechanik ma wypra­cow­any sys­tem odkłada­nia narzędzi i bia­da temu, kto je dotknie, a już w ogóle najwięk­szym grzechem jest …

Hyundai Getz niby

Od kilku dni pod blok­iem stoi mi hyundai getz. Lubię hyundaie, a i10 wygry­wa w mojej kat­e­gorii taniego, miejskiego wozidła. W zasadzie ma tylko jeden minus — w pod­staw­ie (bo nie wiem jak wyglą­da to w wyższych wer­s­jach) nie ma… inter­wału wycier­aczek. Nie ma bardziej wkur­wia­jącego niewyposaże­nia w samo­chodzie miejskim. …

Gówniarzy zgniotłem, ale starej baby nie

Pamięta­cie, jak zgniotłem gów­niarzy? Dokład­nie w tym samym miejs­cu dwa dni temu miałem bliź­ni­aczą sytu­ację. Różnice były dwie: ja jechałem w drugą stronę, a na drodze w szczy­cie ruchu, pomiędzy samo­choda­mi hasała sobie stara baba z wnukiem pod ręką. Nie wytrzy­małem, prze­ciołem Wołow­iną jej ścieżkę, otwier­am okno i patrzę na …

W Grzybologikę nie wnikam

Jeśli w Polsce funkcjonu­je coś takiego, jak moto­ryza­cyj­na blo­gos­fera, to ter­az cała ta zgra­ja huczy niczym łożys­ka w moim tra­bie. A powód jest banal­ny: Not­lauf włas­nym sumptem wydał właśnie książkę „Grzy­bologi­ka”. To zbiór jego opowiadań, w więk­szoś­ci pod­par­tych przeży­ci­a­mi, które wiążą dwa światy – starych ludzi i starych samo­chodów. Zresztą …

Zgniotłem gówniarzy

Zro­biło się ciem­no, wilgo­t­no, gów­ni­ano i zim­no. I wraz z nas­taniem listopad­owej aury statysty­ki pol­i­cyjne doty­czące potrąceń zaczęły szy­bować w górę w tem­pie, w jakim zaczęli się uwi­jać wulka­niza­torzy przy wymi­an­ie kół. Jestem przewrażli­wiony na punkcie bez­pieczeńst­wa pieszych, zwłaszcza po sytu­acji, kiedy ska­sowałem cinque­cen­to przed kilko­ma laty. Na złom trafiło …

Naturalna selekcja

Zacznę od tego: przepraszam za mil­cze­nie. Ale na tyle moc­no zaan­gażowałem się w Zabrza­ńskie Klasy­ki Nocą, że pożer­a­ją mi więk­szość cza­su. Następ­na edy­c­ja 15 listopa­da, zapraszam! A wraca­jąc: na Dro­gowej Trasie Śred­ni­cowej zginął wczo­raj młody człowiek, którzy prze­b­ie­gał przez jezd­nię, w kom­plet­nie nieoświ­et­lonym miejs­cu, w miejs­cu, w którym nie miał …

Chcę odblasków

Minęło kil­ka tygod­ni od wprowadzenia nowych przepisów, które nakłada­ją na pieszych spaceru­ją­cych nocą poza teren­em zabu­dowanym obow­iązek noszenia odblasków. Idea szczyt­na, ale… chy­ba nie ma aktu­al­nie przepisu, który bardziej by mnie wtur­biał.

Hyundai i10 1.1. (67–69KM): wymiana oleju

Kiedy kil­ka tygod­ni temu wymieni­ałem w Wołowinie olej, przyszedł do mnie sąsi­ad-garażow­icz i zaczął swój kole­jny wykład na tem­at mojego pode­jś­cia do samo­chodów. — Maszynista, bo ty, kur­wa, za bard­zo się starasz, kur­wa! Auto, kur­wa, ma jeźdz­ić, kur­wa, a nie stać, kur­wa cią­gle w warszta­cie. Jak z babą: jak coś …

Ekologiczny lanos

Pro­fesjon­al­nie gazu­ją. Moż­na gazować niepro­fesjon­al­nie? Nie rozu­miem o co chodzi z tymi lanosa­mi. A zwłaszcza z ich karose­ri­a­mi. Więk­szość z nich jest tak odpor­na na rdzę, że głowa mała. Laki­er matowy, plas­ti­ki już białe, a rdzy nawet gra­ma. A pozostałe… gni­ją w oczach. Z chwili na chwilę po pros­tu nikną. …

Nie pasują pasy?

Na początek aut­en­ty­cz­na dyk­teryj­ka. Byłem ostat­nio w zaprzy­jaźnionym warszta­cie. Jego właś­ci­ciel należy do grupy, których mój ojciec nazy­wa „sra­ją wyżej niż dupę noszą”. Przechadzał się po swoich włoś­ci­ach, po czym pal­cem wskazał na kosz na śmieci i pole­cił pra­cown­ikowi: — Ewa­poruj te odpady! — Eee… co?! — usłyszał w odpowiedzi. …

Żrem za fajerą

Zatrzy­małem się wczo­raj na światłach, grzecznie oczeku­jąc na ich zmi­anę. Naprze­ci­wko stała ciężarówka, której kierow­ca zajadał się zapiekanką. Nie była to jed­nak potrawa rodem z tych, które z łat­woś­cią (i wielokrot­nie przekracza­jąc real­ną wartość) moż­na nabyć na stacji ben­zynowej. Nie była to nawet zapiekan­ka, jakie przy­go­towu­ją panie odziane w zgrzeb­ne …

Olejowe wariacje

Niedłu­go minie rok, od kiedy sprzedałem moją starą astrę w dizelku (panie, 1,7, tur­bo, nic nie pali!). Dziś rano, w trak­cie sprawdza­nia ole­ju w Wołowinie, przy­pom­ni­ała mi się przed­sprzedażowa dyk­teryj­ka ole­jowa z nią związana.